Emocje a ciało

„Problemy człowieka można zawsze odczytać z jego ciała, ponieważ ciało człowieka jest tym, kim jest człowiek.” A.Lowen

Ludzie, których mam zaszczyt poznawać podczas procesu psychoterapii ciekawią mnie, często zachwycają, ale równie często też zaskakują. Jednym z tych najbardziej zaskakujących momentów bywają rozmowy o emocjach. Niezwykle często zauważam, że bardzo wiele osób myśli o emocjach jako o czymś duchowym, nierealnym, niecielesnym, nienamacalnym.

Taki bezkształtny, eteryczny twór, zawieszony w przestrzeni dalece wirtualnej. W czasie dalszej rozmowy, kiedy proszę klienta aby przypomniał sobie jakąś wybraną, trudną sytuację emocjonalną i spróbował odtworzyć, co wtedy działo się z jego ciałem, pojawia się zwykle sporo spostrzeżeń: nie mogłem wykrztusić słowa, trudno mi było oddychać, serce mi waliło, spociły mi się ręce, miałem łzy w oczach itd. Wtedy zaczyna się pojawiać zrozumienie tego, wydawałoby się oczywistego faktu, że emocje mają swój bardzo namacalny wymiar fizyczny i dzieją się, nie gdzie indziej tylko w ciele. Co więcej, każda z emocji ma swoją charakterystykę fizyczną, energię i specyficzny, unikalny sposób w jaki „lubi” być wyrażana.

Emocje mają też to do siebie, że bardzo nie lubią być lekceważone, pomijane, tłumione. Wówczas mogą o sobie przypominać w formie różnych objaw w, które nazywamy psychosomatycznymi. Dolegliwości takie jak na przykład: bezsenność, bóle głowy, bóle kręgosłupa czy chociażby zaburzenia układu trawiennego, po wnikliwym przebadaniu okazują się często nie mieć żadnego uzasadnienia fizycznego i wtedy człowiek często jest kierowany do psychiatry, psychologa lub psychoterapeuty żeby zajął się swoim stanem psychicznym, czyli właśnie swoimi emocjami.

Takie podejście w psychologii jest obecne już od czasów Wiliama Jamesa, czyli od bardzo dawna, a najnowsze badania dostarczają nam kolejnych dowodów na jego potwierdzenie. Za różnego rodzaju reakcje fizjologiczne związane z doświadczaniem emocji odpowiedzialny jest autonomiczny układ nerwowy, który odpowiada między innymi za zwężanie źrenic, przyspieszony lub zwolniony oddech, tętno, wydzielanie łez, stymulację wydzielania różnych hormonów i wiele innych reakcji. Z przeżywaniem emocji mocno powiązany jest również układ odpornościowy, który w sytuacji nasilonego stresu zwiększa ilość wydzielanych cytokin. Są to komórki układu odpornościowego, odpowiedzialne za tworzenie stanów zapalnych w organizmie. Aktywizują także w mózgu procesy chorobowe, czyli ograniczenie aktywności, senność i wycofanie – wszystko po to, aby organizm mógł się zregenerować.

Zaskakujące bywa dla mnie również to, jak bardzo moi pacjenci potrafią obwiniać się z powodu odczuwanych emocji, a szczególnie z powodu jednej z nich – złości, zapominając lub nie rozumiejąc, że emocje to nasz instynktowny, nieświadomy system reagowania na świat i otoczenie. Nie mamy wpływu na to, że emocje się pojawiają, jedyne na co mamy wpływ, to na sposób w jaki je wyrazimy (lub nie wyrazimy, czyli zatrzymamy), a mianowicie na nasze zachowanie. Emocje w odległych czasach miały za zadanie pomóc nam reagować szybko w trudnych i niebezpiecznych sytuacjach, chronić przed zagrożeniami, a także pomóc budować relacje społeczne, skłaniać do prokreacji, czyli ułatwiać przetrwanie gatunku ludzkiego. W emocje jesteśmy wyposażeni przez naturę, nie jesteśmy w stanie zapobiec ich pojawieniu się, ani też kontrolować ich przebiegu.

Jednak im bardziej rozwijaliśmy naszą cywilizację tym bardziej emocje popadały w niełaskę, a ludzie uczyli się swoje uczucia ukrywać, wstydzić się ich, zaprzeczać im na wszelkie możliwe sposoby. To naprawdę niezwykłe, szczególnie w kontekście bardzo popularnego stwierdzenia, że umiejętność odczuwania emocji, przeżywania złożonych uczuć, jest czymś, co stanowi istotę naszego człowieczeństwa i wyróżnia ze świata zwierzęcego.

Konsekwencje zaprzeczania swoim emocjom, niewyrażania ich, są dotkliwe i potrafią być bardzo złożone. Osoba, która nie ma dostępu do swoich emocji, nie czuje ich i nie wyraża, najczęściej odczuwa silne napięcia w ciele, które zwykle przeradzają się w chroniczne bole lub trudne do zdiagnozowania choroby. Problem z płynnym wyrażaniem swoich uczuć leży też najczęściej u podłoża takich chorób jak depresje lub zaburzenia lękowe.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak często zdarza się, że mamy problemy z płynnym wyrażaniem swoich emocji? Psychoterapia upatruje przyczyny takiego stanu rzeczy w historii jednostki, zwykle sięgającej jej dzieciństwa. Wraz z procesem wychowania wykształcamy w sobie różne mechanizmy radzenia sobie z emocjami, jeśli nasze środowisko nie akceptuje wyrażania uczuć, karze za nie, wyśmiewa lub po prostu lekceważy i nie dostrzega ich. Dziecko uczy się, że okazywanie uczuć (najczęściej tych określanych jako negatywne, czyli złości, smutku, lęku) jest niewłaściwe albo przykre dla otoczenia i zaczyna je ukrywać, powstrzymywać najczęściej ogromnym swoim wysiłkiem, a z czasem przestaje je po prostu odczuwać, żeby było łatwiej (zachodzi mechanizm dysocjacji).

Moi klienci bardzo często na początku swojej drogi w psychoterapii deklarują, że chcieliby przestawać odczuwać smutek, złość czy strach a czuć tylko radość, szczęście i inne przyjemne uczucia. Niestety nie można zablokować tylko „negatywnych” emocji! Ofiarami mechanizmu blokowania padają też niestety wszystkie „pozytywne” emocje. Zablokowana zostaje również energia życiowa. Ponieważ wszystkie emocje dzieją się w ciele i często odczuwamy różne emocje w podobnych obszarach ciała, nie sposób zablokować czucia określonych wrażeń. Po prostu przestajemy czuć cokolwiek, a ten stan zamiast ukojenia niestety niesie zawsze utratę sensu i radości życia.

W procesie psychoterapii zawsze staramy się przywrócić pacjentowi możliwość autentycznego bycia i wyrażania siebie prawdziwego. Ta praca bardzo często zaczyna się od zwracania uwagi pacjenta na wrażenia z ciała – czucie i nazywanie tych wrażeń. Z czasem następuje łączenie ich z określonymi stanami emocjonalnymi, a na końcu poszukiwanie możliwych sposobów wyrażania swoich uczuć. W tych kilku zdaniach brzmi to prosto, ale w rzeczywistości jest to dłuższy proces, wymagający wiele pracy i uwagi. Ale nagrodą jest możliwość płynnego pozbywania się napięć z ciała, które towarzyszą przeżywanym emocjom, a także często opisywane przez pacjentów poczucie, że czują, że żyją. Kiedy w naszym ciele niewiele jest uwięzionych, zatrzymanych emocji, jesteśmy zdrowsi, łatwiej nam radzić sobie z codziennością a do tego nasze relacje z ludźmi zyskują na bliskości i kolorycie. Nasze emocje najbardziej potrzebują naszej wyrozumiałości, akceptacji i troski.

 

Bożena Nowaczyńska

Dołącz do Wesprzyj nas!

Dołącz do nas

Dołącz do nas jako wolontariusz lub partner

Dołącz

Zgłoś pomysł

Zgłoś pomysł na ciekawe wydarzenie
Zgłoś

Zagłosuj

Głosuj na pomysły już zgłoszone

Głosuj

Wesprzyj

Wesprzyj nas finansowo lub rzeczowo.

(by jak najwięcej osób
mogło korzystać z naszej pomocy)

Wesprzyj

Zgłoś Głosuj na pomysł!

Nasi partnerzy

Newsletter

Zapisz się i bądź na bieżąco.

Zobacz, co planujemy
w najbliższym czasie

i zapisz się na interesujące Cię wydarzenie.

Zobacz